KONKURS FEDERACJI







WŁĄCZ FEMINIZM



 


ROZSTRZYGNIĘTY

 




Wernisaż wystawy pokonkursowej oraz uroczyste wręczenie nagród
odbędzie się 30 wrzesnia o godz.18.00 w klubie Chłodna 25  w Warszawie.



Wernisaż poprowadzi Kazimiera Szczuka.



 



Serdecznie zapraszamy!!!


 


 

Ogółem na konkurs wpłynęły 93 prace, w tym m.in.: 9 filmów, 1 piosenka,  2 wiersze, 
 4 obrazy oraz komiks i vlepki. 
 

 


Wyboru najlepszych prac dokonała Komisja Konkursowa
wybrana spośród Kapituły Konkursu w składzie :

Anna Baumgart, Jolanta Brach-Czaina, Sarmen Beglarian, Marek Raczkowski,
Paulina Reiter, Anda Rottenberg, Kamil Sipowicz, Kazimiera Szczuka,
Magdalena Środa, Monika Zielińska

 

Po burzliwych naradach większością głosów wybrano :


 

Pierwsze miejsce ex aequo:


 

Film Alicji Plachówny z Pruszkowa

Film Patrycji Petryk z Warszawy z muzyką Gabrieli Kulki


 

Kapituła zadecydowała, że po nagrodzie pierwszej zostaną przyznane tylko wyróżnienia.


 

Wyróżnienia otrzymali:


 

Irmina Staniszewska z Gdyni za pracę „Feminizm nie jest Fe”


 

Alina Kula z Bystrej, Małgorzata Młynarz i Izabela Kuśmierz z Bielsko – Białej za
plakat „Zacznij widzieć, Zacznij słyszeć, Zacznij krzyczeć”


 

Małgorzata Matysiak z Wrocławia za pracę „Masz marzenia? Włącz Feminizm”


 

Jacek Wajszczak z Warszawy za pracę  ”Ównoprawnienie”

 


 


 

ludzie listy piszą

Dodano 29 września 2008, w Bez kategorii, przez autor


W dniu 25 września 2008 władze Warszawy poinformowały architekta Christiana Kereza o wstrzymaniu prac projektowych na czas nieokreślony.

Projektowanie zostanie wznowione po osiągnięciu
porozumienia pomiędzy władzami stolicy, Ministerstwem Kultury i
Dziedzictwa Narodowego i dyrekcją Muzeum, odnośnie sposobu
zagospodarowania otwartej przestrzeni publicznej w gmachu Muzeum.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie jest
zaniepokojone próbami zmiany przeznaczenia budynku, która może
doprowadzić do utraty dotacji unijnej w wysokości 50 mln euro na
realizację tej inwestycji.

Z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki
Nowoczesnej w Warszawie, niezależnej organizacji skupiającej ludzi,
którym bliska jest idea Muzeum, powstał list otwarty do władz stolicy i
do ministra kultury.

 

 

Warszawa, 26 września 2008

Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz
Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy

Pan Bogdan Zdrojewski
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szanowni Państwo,

jesteśmy głęboko zaniepokojeni wstrzymaniem prac
nad projektem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Międzynarodowe
jury wybrało projekt, władze miasta podpisały umowę z architektem, rząd
zapewnił środki z funduszy europejskich, nad kolekcją i programem
przyszłego Muzeum pracuje pełen zaangażowania zespół. Tymczasem
dowiadujemy się, że prace utknęły w martwym punkcie, a odpowiedzialne
władze nie podejmują stosownych decyzji.

Dwudziestolecie odzyskania przez Polskę
suwerenności miało zostać uświetnione budową pierwszego w naszej części
Europy muzeum sztuki o tak dużej skali. Warszawa miała otrzymać nie
tylko nową instytucję o narodowym znaczeniu i europejskiej randze, ale
także miejsce przyjazne mieszkańcom i otwarte na miasto. Placówkę,
która za pomocą najlepszego z języków wytworzonych przez ludzi – języka
sztuki – będzie tłumaczyć i przekazywać światu polskie doświadczenie.

Zamiast tego, mamy do czynienia z pogarszającą
się atmosferą wokół planów budowy Muzeum. Działania władz sprawiają
wrażenie niejasnych. Śmiałość wizji ustąpiła miejsca strachowi przed
podejmowaniem decyzji, a na placu Defilad, w miejscu, gdzie miało
powstać Muzeum, nadal trwa urbanistyczny chaos i zwykły nieporządek.

Apelujemy, byście Państwo podjęli jak
najszybciej roztropne decyzje, dobre dla polskiej kultury i dla
polskiej stolicy. Byście nie zaprzepaścili ogromnej szansy, jaką niesie
budowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

TUTAJ można podpisać list

 

w POLSCE o kulturze na mokotowie

Dodano 29 września 2008, w Bez kategorii, przez autor

Osiedle zamiast centrum kultury

Centrum kultury z prawdziwego zdarzenia, jakiego na Mokotowie brakuje, chce wybudować stowarzyszenie Druga Strefa.


Miałoby ono przypominać teatry działające w starych budynkach,
popularne w Paryżu czy Berlinie. Nie zgadza się na to zarząd Mokotowa,
który zaplanował w tym miejscu budowę domów komunalnych.

Przy ul. Magazynowej, gdzie działa stowarzyszenie prowadzące teatr
Druga Strefa, miałaby powstać olbrzymia scena teatralna, a także osobne
sale do prób i zajęć teatralnych dla dzieci, galeria oraz punkty
gastronomiczne. – W ten sposób moglibyśmy stworzyć bardzo bogaty
program edukacji artystycznej – mówi Sylwester Biraga, dyrektor teatru
Druga Strefa.

Druga Strefa ma poparcie części mokotowskich radnych i ratusza. To jednak za mało Na
te plany, a także pomysł wspólnego wystąpienia o dofinansowanie
projektu z UE, przychylnym okiem patrzy ratusz. Starania Drugiej Strefy
wspierają także m.in. mokotowski wydział kultury, radni z mokotowskiej
komisji kultury oraz przewodniczący rady Maciej Raś.

Plany teatru nie obchodzą jednak urzędu dzielnicy, który postanowił
nie przedłużyć mu umowy najmu. Nakazał teatrowi wynieść się do 2 lutego
przyszłego roku, niedawno przesunął ten termin na 30 czerwca. Teatr
najpewniej wyląduje na bruku. – Dzielnica nie dysponuje lokalami, które
mogłyby zostać wynajęte na siedzibę teatru – mówi Jacek Dzierżanowski,
rzecznik Mokotowa.

Mokotowscy urzędnicy zdążyli już opracować koncepcję
architektoniczną dla terenu, na którym obecnie działa teatr. Chcą tam
postawić domy komunalne. Zapewniają, że jakiekolwiek zmiany są
wykluczone.

- Wiązałyby się nie tylko z wieloma kosztownymi procedurami, ale
także ze znacznym opóźnieniem przeprowadzki mieszkańców Mokotowa do
budynków komunalnych – tłumaczy Dzierżanowski.

Radni pomysł postawienia tam blokowiska kosztem teatru uważają za
chybiony. – Miejsce domów komunalnych jest na obrzeżach miasta a nie w
centrum Mokotowa. Zresztą taki zapis był w programie wyborczym Hanny
Gronkiewicz–Waltz – mówi anonimowo jeden z radnych koalicji.

Druga Strefa, która walczy o przetrwanie już ponad rok, nie
zamierza się jednak poddać. Członkowie stowarzyszenia chcą zaprosić
radnych na wyjazdową sesję obrad właśnie przy Magazynowej. Liczą, że po
tej wizycie poprą ich wszyscy radni.

 

o akcji na DWORCU WSCHODNIM (w Polsce)

Dodano 29 września 2008, w Bez kategorii, przez autor


Doceńcie Wschodni – nawołują artyści

Dworzec
Wschodni. Zburzyć? Umyć? Pomalować? Zastanawiał się nad tym chyba każdy
podróżny, który miał okazję korzystać z największej stacji kolejowej na
Pradze.

Choć wiadomo, że
budynek ma zmienić oblicze przed Euro 2012, wczoraj odpowiedzi na te
pytania szukali artyści, architekci, historycy sztuki oraz mieszkańcy
Warszawy. Na Dworzec Wschodni zaprosili ich członkowie stowarzyszenia
Komuna Otwock, dla których praski dworzec to perełka architektury
modernizmu.

Rozważaniom na temat wybudowanego w 1969 r. dworca towarzyszyć
miały instalacje artystyczne, pokazy filmów dokumentalnych i fotografii
z Wschodnim w roli głównej. Jednak kilka minut przed rozpoczęciem
imprezy przedstawiciele PKP wyrzucili organizatorów i zaproszonych
gości z hali dworca. Odbyła się jedynie dyskusja na temat jego
przeszłości i przyszłości .

- Skojarzenia, które budzi wśród warszawiaków Dworzec Wschodni, są
jednoznaczne. Brudny, odpychający budynek, którego wstydzimy się przed
przyjezdnymi – mówi koordynatorka projektu Magda Majewska. – Chcieliśmy
zwrócić uwagę ludzi, którzy na co dzień korzystają z dworca, na jego
walory architektoniczne. Tym bardziej że kolejne budynki reprezentujące
architekturę modernizmu w Warszawie są wyburzane – dodaje, podając jako
przykłady Supersam i pawilon Chemii przy ul. Brackiej.

Członkowie stowarzyszenia ubolewają, że Dworzec Wschodni, który w
latach swojej świetności uznawany był za najbardziej reprezentacyjny w
stolicy, dziś jest przykładem degradacji warszawskiej architektury.

Dziś dworzec zamiast
spełniać swoje funkcje, jest tandetnym bazarem nieprzystosowanym nawet
do potrzeb matek z wózkami, nie wspominając o niepełnosprawnych.

Euro 2012 ma być dla PKP okazją, aby to w końcu zmienić. Nowy gmach Wschodniego ma powstać do 2011 roku.

- Jesteśmy na etapie rozmów z potencjalnymi inwestorami i myślę, że
do końca roku zdecydujemy się na któregoś z oferentów – informuje
Wiesława Koper-Olszewska z biura nieruchomości PKP Dworce Kolejowe. Jak
mówi, dworzec ma mieć identyczne funkcje jak do tej pory. – Będzie
obsługiwał połączenia krajowe, międzynarodowe i podmiejskie. Z peronów
będzie można dostać się zarówno na ul. Kijowską, jak i Lubelską -
dodaje.

Na mówienie o tym, jak nowy dworzec będzie wyglądał, jest jednak
jeszcze za wcześnie. Nie wiadomo też, czy zastąpi go nowy gmach, czy
obecny zostanie zmodernizowany. Ze względu na stan budynku w ten
ostatni scenariusz niestety mało kto wierzy.

Akcja Komuny Otwock pokazała tymczasem, że wielu warszawiaków
wolałoby budynek Wschodniego zachować. – Ten dworzec jest zabytkiem,
zburzenie go byłoby jak wyrwanie 40 lat z kartek historii – uważa młoda
warszawianka Paulina Wrocławska.

Tego samego zdania jest również Grzegorz Piątek, zdobywca Złotych
Lwów na tegorocznym Biennale Architektury w Wenecji. – Wschodni warto
byłoby wyczyścić, odnowić, ale pozostawić modernistyczną formę dachu i
hali głównej. One tworzą imponującą otwartą przestrzeń, która po konserwacji mogłaby stać się unikalna – przekonuje.

 

Kowalska o ZBLIŻENIU (w Stołku)

Dodano 29 września 2008, w Bez kategorii, przez autor


Zbliżenie w Relaksie


To
być może ostatnia okazja, żeby pomyszkować po opuszczonym budynku kina
Relax. Przez kilka wieczorów swoją pracę wideo pokazuje tu Piotr
Wysocki.


Drzwi kina otwarte są na oścież, ale niewielu przechodniów decyduje
się, by tu zajrzeć. A naprawdę warto. Piotrowi Wysockiemu nie tylko
udało się zdobyć klucze do opuszczonego od dwóch lat budynku, ale też
zaanektować pomieszczenia, których nie znają nawet ci, którzy często w
Relaksie bywali.

Najlepiej wpaść tu po zmierzchu. Widok przez wielkie okna opuszczonego
gmachu widma na tętniące życiem centrum Warszawy jest niezapomniany.
Jak z sennego marzenia. Niezwykłych bodźców dostarcza też sama praca
wideo Piotra Wysockiego. Nie dostajemy od artysty żadnych wskazówek, po
wejściu do kina sami musimy znaleźć jej poszczególne elementy.

Pierwszy ekran z projekcją widzimy już w okienku kasowym. Na nim twarz
kobiety wykrzywiona w dziwnym grymasie. To emocje, jakie towarzyszą jej
przy deklamowaniu wiersza. Zatraca się, milknie, by za chwilę coś
wykrzyczeć. Ten głos nie daje nam spokoju, wydobywa się z różnych
zakamarków budynku, wciąga i każe nam szukać kolejnych projekcji.
Słyszymy go z głównej sali kinowej, więc wchodzimy. Nie ma tu już
kinowych foteli, ale poza tym sala wydaje się nietknięta. Ekran z
projekcją Piotra Wysockiego wisi nietypowo, z tyłu, pod okienkiem, z
którego zwykle wyświetla się filmy. Szukamy dalej. Kolejny monitor
znajdujemy w kinowym bufecie, jeszcze inny na piętrze (tu artysta
zamontował go na końcu wąziutkiego korytarza).

Ale największe chyba wrażenie robi wiersz recytowany w pomieszczeniu
kinooperatora, gdzie stoją jeszcze wytarte fotele, a na ścianach wiszą
rolki z taśmą filmową. Napisała go i deklamuje Irena Zielińska, poetka
z Międzyrzecza. Niezwykły talent, który rozkwitł w chorobie,
samotności, w małym mieście, które nie toleruje „innych”. Piotr Wysocki
zaprzyjaźnił się z panią Ireną, dlatego tak blisko mógł podejść do niej
z kamerą. Na plany zdjęciowe wybrał kilka miejsc, które klimatem
pasowały do jej wierszy – kościół, opuszczony dworzec kolejowy,
szpital, bibliotekę. Pani Irena, mimo że zdenerwowana, dała z siebie
wszystko, recytując z prawdziwą pasją.

- Ona 24 godziny na dobę żyje poezją. Nie chce opowiadać o swoim życiu,
woli mówić wierszem. I to jest piękne. Dlatego nie nakręciłem o niej
klasycznego dokumentu. Wybrałem taki rodzaj filmowego portretu, bo
wiersze mówią o niej wszystko, w nich wykrzykuje to, co ma w środku -
wyjaśnia Piotr Wysocki. Wystawę „Zbliżenie” można oglądać w budynku
kina Relax przy ul. Złotej 8 do środy, w godz. 16-21.

Agnieszka Kowalska


 

cytat roku (weekendowa Wyborcza)

Dodano 29 września 2008, w Bez kategorii, przez autor


Wiceprezydent Warszawy: Muzeum Sztuki nie jest priorytetem


Muzeum
Sztuki Nowoczesnej – powód do dumy dla Warszawy i Polski, jedna z
najbardziej prestiżowych inwestycji kultury w kraju – może nie powstać?
Odpowiada Jacek Wojciechowicz

Iwona Szpala: Dlaczego warszawski ratusz
kazał wstrzymać projektowanie Muzeum Sztuki Nowoczesnej? Taki komunikat
dotarł m.in. do architekta Christiana Kereza i zespołu Muzeum.

Jacek Wojciechowicz (PO), wiceprezydent Warszawy: - Nie
rozmawiamy tu z panem Kerezem, ale między sobą. Naszym partnerem jest
Ministerstwo Kultury. Mamy do zagospodarowania 8 tys. m kw.
powierzchni, nie zdecydowaliśmy, co tam będzie, nie ma więc mowy o
projektowaniu w ciemno. Cała sprawa ma swoje początki w działalności
warszawskiego PiS. Politycy ogłosili: „Budujemy Muzeum Sztuki
Nowoczesnej”, nie wiedząc do końca, co ma być w środku.

PiS nie rządzi Warszawą już od dwóch lat. W lipcu ogłosiliście, że w budynku będzie działał teatr. To nieaktualne?

- Aktualne. Czekamy na ostateczną zgodę Ministerstwa Kultury w sprawie teatru.

Zacytuję panu rzecznika ministerstwa:
„Niedawno podpisaliśmy z miastem umowę zawierającą harmonogram
przygotowań. Jesteśmy zdumieni, że go zaakceptowało, ale wstrzymuje
projektowanie”.

- Wielka rzecz – harmonogram! Najwyżej opóźni się o tydzień. Proszę
zrozumieć, że Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie jest naszym priorytetem
inwestycyjnym. Ale żeby uspokoić nastroje, zapewniam, że na początku
tygodnia spotkam się z ministrem Bogdanem Zdrojewskim i uzgodnimy
szczegóły. Bo przecież teraz nie możemy powiedzieć Christianowi
Kerezowi: „Niech pan projektuje teatr”. Wprawdzie nie mamy sygnałów, że
koncepcja w ministerstwie się nie podoba, ale chcemy, żeby nasi
partnerzy zdeklarowali się ostatecznie.

Czyli Kerez nie projektuje przez ludzi ministra Zdrojewskiego?

- Nie ma tu winnych.

A co działo się między lipcem a wrześniem?

- Trwały przepychanki z panem Kerezem, który samowolnie obciął
kondygnację budynku i kawał parkingu. W wersji konkursowej były trzy
kondygnacje, w projekcie, który Kerez przedstawił w lipcu, już tylko
dwie. Wie pani, jeśli dostaje się co innego, niż się zamawia, to jednak
jest problem. Sprawdzaliśmy też, czy teatr jest dopuszczalny
technicznie.

Co się okazało?

- Nam wyszło, że tak.

To w czym problem?

- W niczym. To jakby przelot małego ptaszka, na który dyrekcja muzeum w
budowie zareagowała histerycznie i chwyciła się wizji: „ta inwestycja
padnie”. Z doświadczenia wiem, że takie środowiska zwykle nie potrafią
zapanować nad emocjami. Może tak działa brak gabinetu i fotela.

 

niedziela na Lubelskiej

Dodano 28 września 2008, w Bez kategorii, przez autor

 

Chcemy pobudzić dyskusję nad potrzebą funkcjonowania małych,
niezależnych galerii w różnych miastach Polski, które generują
podstawową ideę, przejmowaną w konsekwencji przez duże, centralne
instytucje.

Chcemy podyskutować o ich problemach,
efemeryczności, a jednocześnie wolności od uzależnień środowiskowych. W
konsekwencji często krótkiego okresu działalności niektórych takich
miejsc – przypomnimy, jakie były programowe założenia i kierunki starań
ich organizatorów. Niezależne galerie w Polsce mają swoją bogatą
tradycję, dlatego też spróbujemy określić, czym różnią się obecnie
funkcjonujące od tych z lat 70. czy 80, oraz jakie doświadczenia
czerpią z działalności swych poprzedników.

Zapraszamy na panel dyskusyjny i przegląd dokonań niezależnych galerii powstałych po 2000 roku.


Miejsce: Chłodna 25 w Warszawie.


Czas: 27 września 2008

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Szczegółowy program spotkania:

11:00 Słowo otuchy ze strony organizatorów.

11:00 – 14.00 prezentacje galerii

Klubokawiarnia
„Chłodna25″ / ZAKRĘT / Warszawski Aktyw Artystów / Szu Szu / G.S.
„Rozwój” / InnerSpaces / Galeria projektO.R. / Galeria [ON] Gallery /
STARTER / GALERIA SZARA / PGR / SKM Stowarzyszenie Kultura Miejska

14:00 dyskusja z udziałem Łukasza Guzka dotycząca tradycji
niezależnego ruchu wystawienniczego w Polsce i prób budowania sieci
powiązań pomiędzy nimi – wczoraj i dziś. Po dyskusji przerwa.

16:00 – 19:00 prezentacje galerii

Fundacja 36,6 / F.A.I.T. / Mieszkanie 23 / BARDZO / STUDIO BWA / Mieszkanie Gepperta / BWA Galeria Sanocka / galeria dla… / Galeria Rusz / Galeria Prosta 13 / Galeria Promocji Młodych

19:00 dyskusja z udziałem Kai Pawełek na temat funkcji
niezależnych inicjatyw artystycznych oraz ich relacji, możliwości
i ograniczeń.

20:30 prezentacje galerii

ZERO.project / Obin tj Organizacja bez interesującej nazwy / GAZ tj. Galeria Artystów Zaangażowanych / Teren Osobny / No Local

22:00 praca w podgrupach, zacieśnianie znajomości i konsolidacja celów

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

organizatorzy: Monika Weychert i Piotrek Stasiowski

 

na świecie

Dodano 27 września 2008, w Bez kategorii, przez autor

w TVN24 trwa debata prezydencka McCain – Obama
 

Munio Mistrz. W Stołku.

Dodano 27 września 2008, w Bez kategorii, przez autor


To wielki błąd Platformy


Rozmowa z Katarzyną Munio (PO), warszawską radną z komisji sportu

„Gazeta”: Co czuje radna klubu Platformy,
która dostała naganę i została pozbawiona stanowiska szefa komisji
sportu, bo odważyła się zagłosować przeciwko gigantycznej dotacji na
modernizację stadionu Legii?

Katarzyna Munio: Mój mąż, były działacz Platformy, który wprowadzał
mnie w politykę, i z którego zdaniem bardzo się liczę, powiedział, że
to porażka. Na mnie spadły kary. Poza tym moja partia była za tą
dotacją, więc wzięła za nią odpowiedzialność. Przegrałam więc
podwójnie: indywidualnie jako radna i drużynowo, bo moim zdaniem
Platforma popełniła w tej sprawie wielki błąd.

Dlaczego?

- Bo jako partia liberalna powinna przestrzegać zasady
konkurencyjności. Tymczasem dała 456-milionową dotację koncernowi
wyłonionemu bez jakiegokolwiek konkursu [Warszawy zapłaci za budowę
stadionu Legii, który dzierżawi klub piłkarski należący do koncernu
ITI]. Takie wspieranie grup kapitałowych jest niewłaściwe i kłóci się z
fundamentalnymi zasadami programu PO.

Pani koledzy i koleżanki mówią, że to nie
ich wina: umowę z ITI podpisał w ostatnim dniu urzędowania w
warszawskim ratuszu Kazimierz Marcinkiewicz, wtedy kandydat PiS na
prezydenta Warszawy.

- Nie mówiłam, że nie należy w ogóle dotować Legii czy zerwać
całkowicie umowę z ITI. Postulowałam jedynie, aby nie dawać dodatkowych
102 mln zł do i tak już wysokiej wcześniej uchwalonej dotacji. Przeszło
350 mln to i tak bardzo dużo. Uważam, że trzeba było zastanowić się nad
odchudzeniem projektu modernizacji stadionu: okrojeniem standardów,
zastosowaniem tańszych materiałów. Tak poważana decyzja powinna być
poprzedzona profesjonalną analizą, która pokazałaby, gdzie i ile można
zaoszczędzić.

Co na to urzędnicy odpowiedzialni za sport?

- Nie chcieli rozmawiać konkretnie. Jako radni nie mogliśmy doprosić
się od nich nawet podstawowych danych. Musiałam pojechać do biura
inwestora zastępczego, aby dowiedzieć się, ile powierzchni komercyjnej
powstanie za pieniądze miejskie przy stadionie Legii,.

Udało się?

- Były oczywiście złośliwe uśmiechy, ale dokumenty dostałam. Okazało
się, że na gastronomię, biura czy handel zarezerwowano ok. 7 tys. m.kw.
Można na tym zarobić co najmniej ok. 8 mln zł rocznie. Tymczasem klub
za całość, czyli część handlową i stadion, ma nam płacić rocznie 3,7
mln zł czynszu, a budowa idzie w 100 proc. z budżetu Warszawy. Mimo to
urzędnicy upierali się, że stawka płaconego przez Legię czynszu jest
dla nas korzystna.

Mówiła pani o tym Hannie Gronkiewicz-Waltz?

- Tak. ale rozmowa była ogólna. Prezydent powiedziała jedynie, że ta inwestycja musi iść do przodu.

A pani koledzy z klubu PO? Wielu po cichu
sarkało na dotację dla Legii, ale ostatecznie tylko pani zagłosowała
przeciw, za co potem została ukarana. Może słusznie, bo przecież
polityka to gra grupowa?

- Dyscyplina polityczna jest konieczna przy głosowaniu budżetu czy absolutorium, ale nie konkretnych inwestycji.

Czy w momencie ogłoszenia kar na posiedzeniu klubu PO ktoś pani bronił?

- Nie, ale też nie atakował. Straciłam stanowisko szefa komisji ku przestrodze, bo radni przywiązują się do stanowisk…

…wielu ma także pracę załatwioną dla siebie lub rodziny dzięki partyjnym koneksjom…

…i niestety, wszystkie partie rządzące tracą przez to wrażliwość społeczną.

To dlaczego nie wystąpi pani z PO?

- Moja postawa, paradoksalnie, wynika z przywiązania do programu PO -
partii liberalnej, popieranej przez przedsiębiorców, dla której
zachowanie zasady konkurencyjności to jeden z priorytetów. Po
głosowaniu nad Legią odebrałam liczne maile i telefony od wyborców z
gratulacjami.

- Czyli do końca nie jest pani przegrana?

- Liczę się z tym, że spotkają mnie kolejne kary. Zapewne mam małe
szanse na dobre miejsce na partyjnej liście w przyszłych wyborach. Ale
postąpiłam zgodnie z przekonaniami i własnym sumieniem. Gdyby trzeba
było głosować Legię ponownie, zrobiłabym to samo. Przybyło mi siwych
włosów, ale nie żałuję.

Rozmawiał Jan Fusiecki


 

  • RSS