Jak to się robi, czyli wyścig do Europejskiej Stolicy Kultury okiem eksperta


Anna Brzezińska
(Życie Warszawy)

O nieodkładaniu pracy na później, niezdrowej konkurencji i lewej ręce
mówi Martin Heller, pełnomocnik Linz – Europejskiej Stolicy Kultury 2009.

Martin Heller odwiedził Warszawę, by promować tu swoje miasto. Linz to – obok Wilna – Europejska Stolica Kultury 2009

Półtora
roku temu Warszawa podjęła decyzję o kandydowaniu do tytułu
Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Poza nią przygotowuje się też kilka
innych miast Polski. Na ile to ważny dla nich okres?

Martin
Heller: Przygotowania to najważniejszy czas w całym procesie starań o
ten prestiżowy tytuł. To właśnie teraz trzeba robić jak najwięcej. To,
czego Warszawie nie uda się przygotować w tej chwili, i tak będzie
musiała zrobić później. Za chwilę czasu będzie jednak niewiele, a
ostateczny występ przed komisją musi być atrakcyjny, oryginalny, a
przede wszystkim zgodny z image’em miasta.

Ale to nie gwarantuje wygranej.

Jeśli
miasto wygra, to dobrze, a jeśli nie – również są powody do radości.
Wszelkie podejmowane dziś przez kandydatów do ESK działania po prostu
służą społeczeństwu. Okres przygotowawczy to dla każdego miasta szansa
na rozwój. Nawet po przegranej nie wolno hamować tego rozpędu.

W
Polsce trudno na razie mówić o rozpędzie. Kandydujące miasta – a
szczególnie stolica – nie chcą zdradzać wszystkich swoich planów. Boją
się konkurencji. Jak ocenia pan taką strategię milczenia?

Nikt
nie ma prawa do zakładania kurtyny. Koniecznie trzeba mówić o
wszystkim, bo przygotowania do Europejskiej Stolicy Kultury to przede
wszystkim odpowiedzialność wobec państwa i społeczeństwa. Ja
natychmiast chętnie opowiadam o pomyśle, jaki przychodzi mi do głowy.
To gwarantuje mi, że będzie tylko mój i nikt z konkurencji już nie
odważy się go wykorzystać.

Jakie rady dałby pan Warszawie? Jest jakiś sposób na wygranie wyścigu do tytułu ESK?

W
ostatnich latach panuje tendencja do promowania małych miast, takich
jak Linz czy Pecz, który w wyścigu o ESK 2010 ostatecznie pokonał nawet
Budapeszt. To oczywiście nie reguła. Proszę nie odbierać moich słów
jako złowróżenia, lecz raczej motywację do działania. To, że Warszawa
jest duża, nie znaczy, iż może starać się mniej niż małe miasta. Wręcz
odwrotnie. Mam więc dla niej jedną, podstawową radę: niech nie czyni
przygotowań lewą ręką.

nieście ten wywiad w świat. może zrozumnieją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS