animujący kolektywne śpiewanie DJ Rene

Dodano 26 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor


Burzenie stadionu i budowanie legendy

Igor Seider (Życie Warszawy)

Od
wczoraj obchodzimy wietnamski Nowy Rok. Byk – jego symbol –
przycwałował jednak do Warszawy w piątek, by pokazać, że Stadion
Dziesięciolecia był prawdziwym siedliskiem wielokulturowości.

Obserwując
piątkową imprezę w klubokawiarni Chłodna 25 (ale też mając w pamięci
poprzedzające ją finisaże, również organizowane przez fundację Bęc
Zmiana), można było odnieść wrażenie, że Stadion Dziesięciolecia był
mniej popularny wśród warszawiaków “za życia” niż teraz, gdy zapalowany
czeka na swoje nowe wcielenie.

Wybudowany w 1955 r. jako symbol
heroicznego komunizmu stadion przechodzi teraz fazę heroicznego
mitologizowania. Ale sposób, w jaki jego legenda jest dzisiaj budowana,
zasługuje na uznanie.

Zacząć należałoby od tego, że nieczęsto
mamy w stolicy imprezę klubową, którą poprzedzałby… panel naukowy.
“Site 0.2: Stadion Dziesięciolecia i Jarmark Europa w Warszawie:
miejsce, którego nie było” – pod takim tytułem od godz. 19 można było
wysłuchać serii wykładów w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Specjaliści z
różnych dziedzin – od krytyków architektury, po botaników – starali się
przedstawić stadion jako przypadkowe dzieło landartowe, zieloną wyspę
odkrytą przez botaników z helikoptera, socrealistyczną perłę
architektury modernistycznej oraz miejsce działań artystów w serii
projektów “Finisaż Stadionu”. Wśród wykładowców znaleźli się: Grzegorz
Piątek, Sebastian Cichocki, Marek Ostrowski, Joanna Warsza, Jacek
Skolimowski oraz Adam Witkowski.

– Najbardziej utkwił mi w
pamięci referat przyrodnika i fotografa Marka Ostrowskiego – wspomina z
uśmiechem absolwentka historii sztuki Kasia Trojanek. Cóż, nie co dzień
możemy dowiedzieć się, że wśród flory porastającej stadion znajdowały
się rośliny występujące w Tatrach czy rzadkie okazy znane jedynie w
Chinach.

Mniej oficjalna część postadionowej celebracji odbyła
się w leżącej niedaleko Chłodnej 25. Jako że zbiegła się ona w czasie z
wietnamskim Nowym Rokiem, nie mogło zabraknąć odpowiedniej oprawy.
Bawiono się przy hitach z pirackich płyt zakupionych na koronie
stadionu, a karaoke we wszystkich językach Azji przeżywało prawdziwe
oblężenie, które można porównać tylko z dniem targowym na stadionie. Na
szczególną pochwałę zasługuje tu animujący kolektywne śpiewanie
wietnamski DJ Rene, w którego ustach nawet szlagiery Steviego Wondera
brzmiały jak wietnamski hymn narodowy
. Genius loci stadionu przywołały
także filmy dokumentujące działania artystów w ramach kolejnych edycji
finisaży Stadionu Dziesięciolecia, a także serwowane w klubokawiarni
napoje, azjatycka kuchnia i teledyski.

Życie Warszawy


 

wiara czyni cuda

Dodano 26 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor

Ulice Chłodna i Żelazna staną się wizytówką Woli

artykuł w POLSCE

polecamy

 

rodzina w akcji

Dodano 26 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor

 

stare ale jakie fajne

Dodano 26 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor
 
 

piątek na Stadionie X-lecia

Dodano 23 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor


Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

site 0.2:  Stadion X-lecia i Jarmark Europa w Warszawie: miejsce, którego nie było.
23 stycznia (piątek), 2009
g. 19.00-21.00

ul. Pańska 3
00-124 Warszawa
www.artmuseum.pl


seria 15-minutowych wykładów:

Grzegorz Piątek (kurator architektury)
Palimpsest wpisany w elipsę – o architekturze Stadionu

Sebastian Cichocki (kurator Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie)
Spacer po ruinach czyli pochwała entropii

Marek Ostrowski (przyrodnik, fotograf, członek Komitetu Badań Kosmicznych PAN)
I oczom odkrywców ukazała się zielona wyspa – badania botaniczne na Stadionie

Joanna Warsza (kuratorka, Fundacja Laury Palmer)
Eksterytorialność Stadionu. Projekty Podróż do Azji – spacer akustyczny po Stadionie oraz Finisaż Stadionu X-lecia

Tomasz Zimoch (komentator sportowy Polskiego Radia)
Komentator jako performer. O udziale w projekcie Boniek!

oraz instalacja dźwiękowa
Radio Simulator: Jacek Skolimowski (dziennikarz) i Adam Witkowski (artysta)
Radio Stadion Nadaje w Muzeum

Stadion X-lecia wybudowano w 1955 roku z gruzów miasta po II Wojnie Światowej. Przez czterdzieści lat miał służyć utrwalaniu heroicznego wizerunku komunizmu. W połowie lat osiemdziesiątych popadł w ruinę. Po 1989 ożywiła go wietnamska inteligencja i rosyjscy kupcy ustawiając łóżka polowe z towarem. Dziś, to fantomowe miasto w mieście znika z mapy Warszawy. Obowiązywały tam inne prawa: sklepy otwierane były o trzeciej w nocy, a zamykane w południe, sprzedawcy posługiwali się azjatyckimi językami, boisko porastała dzika roślinność, a trybuny przetrząsali archeolodzy w poszukiwaniu średniowiecznych wykopalisk.
Stadion przedstawią autorzy opublikowanej niedawno antologii Stadion X: miejsce, którego nie było. Obiekt zaprezentowany zostanie – w serii krótkich wystąpień – jako przypadkowe dzieło land-artowe, zielona wyspa odkryta przez botaników z helikoptera, socrealistyczna perła architektury modernistycznej czy też jako źródło legend miejskich i miejsce działań artystów w serii projektów Finisaż Stadionu X-lecia.
www.stadion-x.pl

od 21.00 w klubokawiarni Chłodna 25


Filmy Marty Pruskiej i Marcina Latałło z Finisażu Stadionu X-lecia
(Boniek!, Radio Stadion Nadaje, Palowanie, Schengen)

Grają:
D.J. Magura (Muzeum Azji i Pacyfiku) w Koronie Stadionu czyli set muzyczny wyłącznie (ekskluzywnie) z płyt zakupionych na Koronie Stadionu X-lecia między 1995-2005. Od u2 poprzez Europe do YoYo Ma, Radio Simulator: Adam Witkowski i Jacek Skolimowski, DJ Rene – wietnamskie karaoke w tle oraz wietnamskie potrawy i piwo

Współpraca: Fundacja Bęc Zmiana, Korporacja Ha!art, Fundacja Laury Palmer

 

Joanna Derkaczew o Montowni w Stołecznej

Dodano 23 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor

Fenomen Montowni

Pięciodniowy
przegląd spektakli w Teatrze Polonia to nie podsumowanie. Teatr
Montownia po 13 latach nadal działa, planuje, jeździ zdobywa nagrody.
Na czym polega ich fenomen?

Zaczęło
się od „Zabawy” – tej Mrożkowskiej. Trwa – dzięki zabawie. Tej
dosłownej. Tylko prawdziwy „fun” i radocha ze wspólnych występów były w
stanie przez 13 lat utrzymać w stałym składzie zespół bez siedziby i
dotacji. Tylko gwarancja podszytej jakimś moralitetowym „ale” rozrywki,
pozwolił Montowni wychować i zatrzymać przy sobie rzesze fanów. Za
Rafałem Rutkowskim, Maciejem Wierzbickim, Adamem Krawczukiem i Marcinem
Perchuciem publiczność podążała cierpliwie niezależnie od miejsca, w
którym przychodziło im grać: czy to na profesjonalnych scenach Teatru
Buffo, Powszechnego, Nowego, Małego, Studio, Collegium Nobilium, czy to
na basenie, w piwnicy klubokawiarni albo na Dworcu Centralnym.

Porównania z grupami komików typu brytyjski Monty Python czy
irlandzki Dead Cat Bounce zawodzą. Choć hasło „Montownia” kojarzy się
głównie z kilkudniowym bólem nadwyrężonych policzków, a sami artyści
wielokrotnie podkreślali: „lubimy się wygłupiać”, nie sposób uznać ich
za kabaret. Sprawdzali się w najbardziej ekstremalnych i niemodnych z
pozoru konwencjach, jak komedia dell’arte („Szelmostwa Skapena”),
góralski folklor („Śleboda, czyli cenniejsi jesteście niż wróble”
według „Na skalnym Podhalu” Kazimierza Przerwy-Tetmajera), czarny
surrealizm („O mój tato, biedny tato, matka powiesiła cię w szafie na
śmierć, a mnie się serce kraje na ćwierć”), ciepłe spektakle dla dzieci
i pionierskie (w Polsce brak „nastoletniego” repertuaru) dla młodzieży.

Jako pierwsi wystawili pod opieką Agnieszki Glińskiej „Testosteron”
Andrzej Saramonowicza. Przy ich szalonym spektaklu gwiazdorska
superprodukcja filmowa jest tylko smętnym snuciem się po łąkach i
zagrodach. Autorzy jednego z najbardziej kasowych, ostrych i
mizoginicznych spektakli ubiegłej dekady pokazali ostatnio swoją
miękką, sentymentalną podszewkę. Z Piotrem Cieplakiem przygotowali
„Utwór sentymentalny na czterech aktorów”, bardzo osobisty spektakl „na
korbkę i sznurek”, w którym opowiedzieli o swoich małych fobiach,
dziwactwach, nadziejach.

Nie każdy pamięta, że traktowani jak czwórgłowy konglomerat
aktorzy, przez lata mieli też własne, „nie-zMontowane” życie zawodowe.
Adam Krawczuk prowadził warsztaty teatralne z więźniami. Marcin Perchuć
pracował jako dziennikarz radiowy. Rafał Rutkowski stał się reklamową
twarzą kilku „marek”, Maciej Wierzbicki doskonalił warsztat perkusisty.
Wszyscy występowali w filmach i serialach. Zmuszeni do migracji między
goszczącymi ich scenami coraz częściej „odklejają się” od zbiorowych
produkcji. Rafał Rutkowski opanował piwnicę Chłodnej 25 z pierwszym
prawdziwym polskim stand up comedy „To nie jest kraj dla wielkich
ludzi”. Z Maciejem Wierzbickim wystąpił też w „Siostrach przytulankach”
(Marek Modzelewski, reż. Giovanny Castellanos) Teatru na Woli. Marcin
Perchuć wszedł do obsady „Dowodu” (David Auburn, reż. Andrzej Seweryn)
Teatru Polonia.

Mimo sukcesów i nagród nigdy nie czuli się beniaminkami krytyki.
Mogliby prowadzić dla reszty środowiska teatralnego zajęcia z luzu i
autodystansu. Próbując zgadywać tytuły przyszłych recenzji, obstawiali
zwykle: „I po kiego grzyba to wszystko?” (lub nieco mocniejsze formy).
Swoje popisy sceniczne częściej nazywają „kicaniem” niż grą. Są
specjalistami od sytuacji kryzysowych; zawsze w formie i w gotowości.
Nie dojechała scenografia i kostiumy do „Utworu ” czy „Testosteronu”?
Spokojnie „pykną” „Zabawę” czy „Szelmostwa…”.

Miewają lepsze i gorsze produkcje. „Testosteron” czy „Historia o
narodzeniu Pana Jezusa na Dworcu Centralnym” (reż. Piotr Cieplak)
przejdą do annałów z etykietką „naj-”. Niektórych eksperymentów, jak
udział w „Siostrach przytulankach”, lepiej im nie pamiętać. Ale nawet w
nieznośnie farsowym „Bogu” (Woody Allen, reż. Krystyna Janda, Teatr
Polonia) pozostają „sobą”; wyluzowani, zabójczo śmieszni,
niepowtarzalni. I gdy Cezary Żak odpowiada Marii Seweryn: „Co to za
chór? To Montownia!”, w wielu widzach muszą obudzić się najprostsze,
fanowskie uczucia entuzjazmu i sympatii. Tak. To nadal Montownia.

Montownia w Polonii

THE BEST OF, czyli Festiwal Teatru Montownia w Teatrze Polonia, rozpocznie się w poniedziałek. Widzowie zobaczą:

26 stycznia, poniedziałek, godz. 20.30 „Testosteron” (duża scena)

27 stycznia, wtorek, godz. 20 „Testosteron: (duża scena)

28 stycznia, środa godz. 18.45 „Kamienie w kieszeniach” (duża scena); godz. 21.15 „Szelmostwa Skapena” (mała scena)

29 stycznia, czwartek godz. 19 „Utwór sentymentalny na czterech
aktorów” (duża scena); godz. 21 – „To nie jest kraj dla wielkich ludzi”
(mała scena)

30 stycznia, piątek godz. 19 „Wojna na trzecim piętrze” (duża scena); godz. 21.15 „Zabawa” (mała scena)

polecamy

 

warszawska scena niezależna

Dodano 23 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor

chłopaki ponad podziałami

polecamy w Życiu Warszawy

 

zdolni bardzo młodzi bardzo

Dodano 23 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor

tomek dubiel maciek diduszko kasia krapacz i w ogóle ekstra film


 

Duopolis – gender w mieście

Dodano 21 stycznia 2009, w Bez kategorii, przez autor


foto: Tomek Michalczewski, Katarzyna Jędruszczak

 

  • RSS